Post-punk

obrazek przedstawia muzyków tworzących w gatunku post-punk

Krótkie wprowadzenie

 Słowem wstępu – celem wpisów z kategorii “Gatunki” jest zapoznanie czytelników z danym stylem muzycznym oraz jego przedstawicielami (przy czym słowo “przedstawiciele” jest tu nieco subiektywne, podobnie jak i tworzone przeze mnie playlisty). Oczywiście zawsze staram się wybierać przede wszystkim utwory, które moim zdaniem najlepiej oddają istotę danego gatunku, dzięki czemu mniej obeznany czytelnik ma okazję szybko zgłębić temat. Mimo tego, nie mogę obiecać, że na moje wybory nie wpływają osobiste preferencje, czy sentyment. Jestem otwarta na wszelakie dyskusje i propozycje aktualizacji playlisty.

 Cykl rozpoczynamy od (nie mogło być inaczej!) jednego z moich ukochanych gatunków muzycznych.

Post-punk, czyli rewolucja po rewolucji

 Zawsze byłam przeciwnikiem szkolnego, suchego definiowania muzyki. Czasem przypominają mi się moje niestarannie nabazgrane notatki z historii muzyki, których treść brzmiała mniej więcej tak: “Oberek jest polskim tańcem narodowym, charakteryzującym się rytmami mazurowymi o metrum trójmiarowym, 3/8, 3/4 i skoczną melodią”. Ok, to pojęcie zaczerpnęłam akurat z Wikipedii, bo tamtych zeszytów już dawno się pozbyłam – i tak nie byłyby mi do niczego potrzebne. Zgadzacie się pewnie ze mną, że bez definicji ciężko byłoby w ogóle usystematyzować muzykę, ale niestety one same w sobie niewiele są w stanie nam o niej powiedzieć. Ja chciałabym podejść do tematu w trochę inny sposób.

 Ilekroć myślę o post-punku, widzę taki obraz: późne lata 70-te, siąpiący deszcz, szare ulice angielskich przedmieść i sylwetki rozczarowanej rzeczywistością młodzieży. Nie tylko jednak rzeczywistość jest dla nich rozczarowująca. Ta młodzież przeżyła już swój pierwszy młodzieńczy bunt, któremu towarzyszyła rosnąca popularność punk-rocka. Ta, niegdyś punkowa młodzież, wykrzykiwała już “Cause I want to be anarchy!” i wygłaszała rewolucyjne postulaty, sprzeciwiając się tym samym istniejącemu porządkowi społecznemu. Jednak powoli ta formuła zaczęła się wypalać. Często pozbawione głębszej refleksji hasła o wolności i – o ironio – postępująca komercjalizacja muzyki punkowej, wręcz zachęcały do poszukiwania nowych rozwiązań. Punk-rock wraz ze swoją prostotą zaczął tracić na atrakcyjności, dzięki czemu muzycy zaczęli czerpać swoje inspiracje z innych źrodeł. Widzę to tak: na gruncie jednej rewolucji, wyrosła kolejna, która nie była już taka głośna i barwna. Zaczęto sięgać po inne formy wyrazu muzycznego. Gitary elektryczne ustąpiły miejsca głębokim brzmieniom basowym. Eksperymentowano z instrumentami, których do tej pory próżno było szukać w punku. Wreszcie znalazło się miejsce dla instrumentów klawiszowych, czy dętych. Inspiracji poszukiwano nie tylko w literaturze, popkulturze i filozofii, ale również w innych gatunkach muzycznych. Zaczęto śpiewać między innymi o alienacji, pozbawionej wulgaryzmu romantycznej miłości, poruszano problem marginalizacji jednostki w coraz szybciej rozwijającym się świecie. Zewnętrzna agresja przekuła się w wewnętrzny niepokój.

Nie tylko Anglia post-punkiem stoi

 Oczywiście nie tylko w Anglii zaczął rozwijać się post-punk, choć z pewnością to z tego rejonu wywodzi się najwięcej znanych zespołów tego gatunku (takich jak Bauhaus, Joy Divison, Wire, The Cure…). Ale na polskiej scenie mamy Siekierę, Republikę, czy Lecha Janerkę. ZSRR może pochwalić się znakomitym zespołem Kino na czele z Wiktorem Cojem, a Niemcy nie ustępują innym krajom oferując takie zespoły jak Xmal Deutschland. Jest też na przykład Fra Lippo Lippi z Norwegii, czy Pere Ubu z Ameryki. Mnogość oferty post-punkowej oraz różnorodność między poszczególnymi zespołami są tymi czynnikami, które spowodowały, że zafascynowałam się tym gatunkiem. Znajdę tutaj surowe, niepokojące brzmienia jak w “I should have known better” Wire oraz liryczne utwory o miłości, takie jak chociażby “Do you love me?” Nicka Cave’a. W zależności od nastroju, zawsze znajdę tu to, czego potrzebuję. I nieustannie odkrywam coś nowego.

Moje ulubione

 Bardzo ciężko jest mi wybrać trzech ulubionych wykonawców i trzy ulubione płyty z tego gatunku. Robię to z wielkim bólem serca, ale ciekawa jestem Waszych typów. Moje znajdziecie poniżej (w kolejności przypadkowej).


Artyści:
  1. The Chameleons
  2. Bauhaus
  3. Kino
Płyty:
  1. “Let love in” Nick Cave & Bad Seeds
  2. “Script of the bridge” The Chameleons
  3. “Nowa Aleksandria” Siekiera

A teraz zapraszam do zapoznania się z wykonaną przeze mnie playlistą post-punkową. Do usłyszenia.